język | wybór strony | obecna wystawa | byłe wystawy | nowości

forum | księga gości | o galerii | o właścicielu galerii | linki | logowanie | kontakt


Czy "dobry" malarz to taki, który nie studiował malarstwa na ASP?

01.03.2013, 23:09
Adam
Wiemy, że Beksiński nie studiował na ASP. Jakimś dziwnym trafem lubię to malarstwo, które wyszło spod ręki " samouków". Choć nic nie wiedziałem o życiorysie Malczewskiego jego obrazy uwazam za wspaniałe. A wyrzucono go dość wcześnie z akademii (ew. sam zrezygnował). Salvador Dali-tego wyrzucano 3 razy, ostatecznie skutecznie i z dobrym skutiem dla sztuki. Uwielbiam te obrazy, te jajka sadzone na drzewach itd. Przykłady można by mnożyć. Jak sądzicie, czy Akademie zawsze zabijały sztukę prawdziwą? Czy może tylko nie potrafiły się poznać na tym co nowe i "trendy"? Czy Matejko i jego "akademickie" malarstwo naprawdę jest lepsze od Malczewskiego? A Beksiński gorszy jest od gościa, który uparcie maluje korę drzew ale za to ma tytuł profesora ASP?

02.03.2013, 01:20
msbg
Dobry malarz to taki, który dobrze maluje. Czy kończył ASP, czy szkołę strażacką w Koziej Wólce - nie ma to większego znaczenia jeśli ma talent i to coś w łapie. Przykładów wielkich malarzy samouków by się kilka uzbierało, wiec dziwi mnie zawsze ta pogarda do ludzi bez "przenajświętszych dyplomów" z pracowni tego a tego pana profesora. Nie ma też co generalizować, z uczelni również wychodzą wspaniali artyści. Istotnie jest moim zdaniem to aby się po prostu nie zmanierować i nie dać ugniatać jak plastelina. Być sobą i brać z uczelni to co dobre. O zapleczu technicznym można się wiele dowiedzieć. O tym jak być dobrym malarzem już nie, trzeba nim po prostu być.

02.03.2013, 08:00
jeng czang
odwrócone pytanie?zazwyczaj słyszę czy dobry malarz to ten co skończył akademię.a jaki to dobry malarz?,chyba każdy ocenia w/g swojego gustu i upodobań.lubię różne malarstwo i abstrakcję i impresję i realizm.dobry jest dla mnie i Pollock ,Richter i Vermeer i Schiele ,a są z zupełnie różnych biegunów i możliwe że oni by siebie nie znosili nawzajem.jedna epoka się kończy druga zaczyna,każda wnosi coś swojego.akademia chyba nie zniszczy talentu jak i nie da rady go stworzyć.

02.03.2013, 17:17
teschner
Nie mam nic przeciwko polskim akademiom sztuk plastycznych, aczkolwiek (nie wiem jak teraz) w latach 80tych i do połowy lat 90-tych były to zamknięte enklawy, do których przeciętny abiturient praktycznie nie miał wstępu. Odsiew podczas eliminacji prac, potem seri egzaminów był tak olbrzymi, że zdecydowana większość odpadała. Młody artysta, który odpadł z egzaminu na ASP pozostawiany był sam sobie. Bez wyboru, bez alternatywy. W Anglii na przykład talent u młodych ludzi zauważany jest już na etapie gimnazjum (high school), w którym system edukacji jest "elastyczny". Bardzo wcześnie można swoją edukację ukierunkować. Nauczyciele konsultują się nawzajem z college'em potem akademią, która mając już pewne pojęcie o potencjale młodego artysty, wręcz ubiega się o niego, zachęca - niejednokrotnie konkurując z innymi uczelniami.

04.12.2014, 16:17
Ana
Jednak Dali studiował na akademii. Malczewski też pracował pod okiem uznanych artystów (Matejko). No i trzeci wymieniony - Beksiński - dostał się na ASP, tylko wybrał architekturę. Nie chodzi o to, że nie skończyli tej szkoły, ale że jednak na niej byli. Pewnego kapitału kulturowego i samoświadomości nic nie zastąpi. Prawda, można być wielkim artystą bez szkoły. Ale szkoła może pomóc być jeszcze większym. A maniera to stereotyp. Mądry artysta może sobie szafować manierami do woli. Jeśli jego talent, wrażliwość i dusza artysty współgrają razem, to nie ma mowy o byciu więźniem manieryzującej edukacji.

06.12.2014, 11:14
Bathonick
Proszę pamiętać, że dzisiejsze wyższe szkoły artystyczne są jednak czymś innym niż sto lat temu. Nie opierajmy swoich wyobrażeń na mitach kilku niepokornych artystów – jak przywołanych Malczewskiego i Dalego. Czy ktoś słyszał o tym, aby dziś wyrzucało się na zbity pysk jakiegoś młodego studenta za krnąbrność i niesubordynacje wobec szacownych nauczycieli akademickich? Nie, bo takich sytuacji nie ma.
Wstępna selekcja musi się odbywać i osobiście sądzę, że i tak przyjmuje się obecnie zbyt wielu studentów na wydział malarstwa. Z grupy dwudziestu kilku osób zaledwie dwie, trzy, może cztery okazują się nie być miernotami. Jednakże nawet zupełne beztalencia, które przeszły eliminacje, nie mają zwykle problemu z ukończeniem akademii i otrzymaniem tytułu magistra sztuki. Problem w tym, że ten tytuł naprawdę nic nie znaczy – nie można go traktować jako certyfikatu świadczącego o wybitności danego studenta. Prawdą jest, że to, czy absolwent jest coś wart weryfikuje dopiero czas po studiach i to, czy uda mu się wejść w obieg sztuki. Z praktyki wiadomo, że to udaje się mniej więcej jednemu procentowi malarzy kończących akademie – co nie jest rzecz jasna powodem do strapienia. Wszak co za dużo to niezdrowo.
W kwestii tego, czy uczelnie artystyczne są w stanie wykształcić dobrego artystę – takie przekonania trzeba włożyć między bajki. Edukacja artystyczna w samym swoim założeniu jest czymś bardzo dyskusyjnym i można się długo zastanawiać czy ma jakikolwiek sens, a jeśli już powinna być podejmowana, to w jakim kształcie, w jakiej formie? Dużo dyskutuje się o tym, czy w dzisiejszych czasach model edukacji na Akademiach, zwłaszcza tych starszych, nie przypadkiem jest anachronizmem. Rzeczywiście, sytuacja, w której studenci rozpoczynają swoją „naukę” od smarowania smutnych martwych natur i golasów w dziwnych pozach na brudnych szmatach, działa dość zniechęcająco – te ćwiczenia „warsztatowe” wspomina się zwykle z najwyższym wstrętem.
Trzeba pamiętać o tym, że uczelnie artystyczne to w większości molochy, które są bytami bardzo statycznymi – nie mogącymi nadążyć za dynamicznymi zmianami w świecie sztuki. Jeśli student chce trzymać rękę na pulsie to musi kształcić się we własnym zakresie, po godzinach, angażując swój czas „wolny”. Jeśli będzie natomiast chłonął wyłącznie prawdy objawione nobliwych profesorów będzie miał najpewniej dość naiwne wyobrażenie na temat aktualnego stanu sztuki.

Pozdrowienia

07.01.2015, 13:37
Darek
Akademie niszczą wnętrze artystów.Jęsli ktoś mówi mi ,że brak w obrazie tego czy tego to jest to jego ocena , co gdy mnie sie podoba?Profesorowie niszczą i podporządkowują, ukierunkowują artystów wg własnych kryteriów.Zamierzam otworzyć własną galerię i nie będę przyjmował akademickiej twórczości, która jest kompromisem pomiędzy oczami artysty i jego guru.Taka sztuka jest dla mnie trudna do zaakceptowania.W kazdym bowiem artyście z akademii będą pokutowały nauki i sugestie mentorów a to przedkłada się na efekt końcowy dzieła, które tylko w jakims procencie będzie należeć do artysty a reszta do profesorskiej presji

22.04.2015, 17:03
Margaryna
Czytając wcześniejsze komentarze tak naprawdę to szukałam wskazówki, co zrobić, żeby podnieść swoje kwalifikacje, czego jak dotąd nie udało mi się zrobić. Jest to moja słaba strona, która mnie przez całe życie męczy od czasu, kiedy skończyłam PLSP. Życie tak mi się potoczyło, że nigdy nie podjęłam studiów, nigdy już zapewne tego nie zrobię. Brakuje mi teraz pieniędzy i wiek przeszło 53 lata. Przez wszystkie te lata malowałam, jestem członkinią ZPAP ( na podstawie prac przyjęta). Prześladuje mnie jednak to, że jestem traktowana wciąż jak amatorka, bo prawda jest taka, że mam średnie plastyczne wykształcenie, za co wciąż wstydzę się a nie mogę nić już z tym zrobić. Do niektórych galerii z tego powodu mi obrazów nie przyjmują nawet, kiedy pytam nie spojrzą na nie. Dużo dałabym za to, żebym mogła napisać o sobie ,, studiowała", niestety już za późno dla mnie, pozostaje mi tylko... malować...

23.04.2015, 12:09
23042015
W galerii SD usłyszałem że nie interesuje ich kto ma jakie wykształcenie ani ile miał wystaw, a mają w sprzedaży obrazy Beksińskiego, najważniejsze aby się podobało i sprzedawało.

26.09.2015, 22:23
kolec100
witam zakupiłem obraz oryginalny C.F.BEHRENS 1905-1968 WZBURZONE MORZE za 150 zł czy zrobiłem dobry zakup

16.10.2015, 06:57
MM
Prawdę napisał albo powiedział gdzieś kiedyś Banach, że patrząc z bliska malarstwo Beksińskiego pozbawione jest tej artystycznej lekkości jaka cechuje malarzy wybitnych. Oczywiście mnóstwo detali, dokładnie opracowanych wynikało z próby ukrycia tej Beksińskiego niezręczności malarskiej. Umiejętności takiego malowania wcale nie da się nabyć na akademii. Albo się to ma albo nie ma. Np. taki Henryk Waniek mimo ukończenia ASP jest w malarstwie jeszcze bardziej nieudolny, by nie powiedzieć że wręcz naiwny.

Nie jest to z mojej strony zarzut, ale stwierdzenie faktu. Uważam, że mimo tego ograniczenia, którego był Beksiński świadomy to udało mu się stworzyć kilkadziesiąt naprawdę znakomitych obrazów.

09.11.2015, 09:29
malarka
Do MMM:
Bardzo zaciekawiła mnie Twoja wypowiedż. Jestem plastykiem amatorem.Chcialabym jednak abyś pokazał mi obrazy tych wybitnych z tą lekkością, o której mówisz. Chciałabym zobaczyć i prównać prace Wańka i Beksińskiego z pracami tych "lekkomalujących" malarzy. Szukam właśnie tego czegoś, co decyduje o kunszcie, sama zastanawiając się czy iść na ASP czy nie (38lat)
:)

01.08.2016, 00:56
lilite
obrazy , przekaz, malowane oczmi tworcy ,oceniany . krytykowany , porownywany , dopasowywany , a co to do kkkkkkkkkkkkkkk ....wy . ma być .Tworca pokazuje to co widzi , czuje , maluje mając potrzebe . ktora płyne z jego wnętrz a, tego nie da się nauczyć to trzeba czuć .Żadna uczelnia nie podaruje studentowi natchnienia.Swiat zazwyczaj jest nie przygotowany do zaskakujacych zmain , to ludzie poprzez swoje wizjonerstwo przeksztalcają rzeczywistość.Sztuka odmienia ludzi , a najwazniejsze że zmienia ,transformuje towrcow.Artysta z dyplomem czy bez tworzy przepuszczając informacje przez siebie .Dobre , zle malarstwo nigdy na sztukę tak nie patrzyłam . nie porownywałam , sztuki nie da się porownać

29.09.2016, 17:30
art
Znałem wielu młodych ludzi z ASP, nikt z nich nie potrafił rysować i malować :)

20.11.2016, 00:15
miru
Wszystko zależy od konkretnego przypadku konkretnego czlowieka. Niestety jednak obserwuję, że "ładne" obrazy malują ludzie bez wykształcenia artystycznego a osoby po asp mają inaczej rozwiniętą przez lata studiowania zdolność patrzenia i oceniania obrazu. Ich sztuka jest dojrzalsza pod tym względem. Niestety temu kto się nie zna (albo komu wydaje się, że się zna bo przecież wie kim był Van Gogh i Picasso) prace nieprofesjonalne będą się podobać i chętnie kupią. U polskiego odbiorcy nie ma wiedzy na temat CAŁEJ historii sztuki. Stąd często problem z szacunkiem do np. abstrakcji we współczesnej sztuce, który bierze się z niezrozumienia ich szerszych kontekstów.

20.11.2016, 00:18
miru
Darek, pracownię na asp zawsze można zmienić ;)

Wyślij komentarz »


język | wybór strony | obecna wystawa | byłe wystawy | nowości

forum | księga gości | o galerii | o właścicielu galerii | linki | logowanie | webmaster | kontakt